środa, 10 grudnia 2014

Inna ja......

Inna ja........
moja inna strona - strona, która do niedawna pozostawała w uśpieniu..... od paru miesięcy wokół mnie zaczyna pojawiać się inny świat. Mniejsza ilość godzin w pracy spowodowana zmniejszeniem etatu ma też swoje pozytywy, ponieważ mogę bardziej zajrzeć w głąb siebie. A tam ........ tam kryje się inna Sylwia. Powoli ją poznaję i to co zawsze było w jej/mojej duszy.

Dziś korzystając z pięknego słońca i mrozu wyszłam na podwórko z aparatem - zew duszy? Być może odezwała się we mnie krew fotografów mojej rodziny, a zaczęło się od mojego dziadka Antoniego Borowca, za nim podążył mój tata i jego brat oraz mój brat cioteczny. Pamiętam do dziś jak będąc małą dziewczynką przesiadywałam u mojego taty w zakładzie fotograficznym towarzysząc mu w ciemni przy wywoływaniu filmów i zdjęć. Zapach odczynników, retuszowanie, suszenie...... cudne czasy..... dziś fotografia zmieniła się  nie do poznania. Teraz "wystarczy" aparat, karta pamięci w nim, komputer i program do obróbki zdjęć i można działać........ ale czy na pewno tylko tyle wystarczy? Czy może jednak trzeba czegoś więcej? Wydaje mi się jednak, że mając nawet najlepszy sprzęt do robienia zdjęć, jeśli osoba go posiadająca nie ma tego czegoś, nieuchwytnego, trudnego do zdefiniowania (ja bym to nazwała okiem fotograficznym) nie ma mowy o zrobieniu dobrych zdjęć.
Mój dziadek Antoni Borowiec miał to oko zdobywał nagrody na międzynarodowych wystawach - żałuję, że nie dożył moich narodzin i wieku, w którym doceniłabym jego niesamowitą wiedzę, którą z resztą dzielił się ze swymi uczniami. A to jego dorobek jeśli chodzi o nagrody i wyróżnienia:

1934 - dyplom - 7 Międzynarodowy Salon Fotografii w Tokio w Japonii
1934 - medal - III Międzynarodowa Wystawa Sztuki Fotograficznej w Lucernie w Szwajcarii
1934 - dyplom - Pomorska Wystawa Fotografii Polskiej w Grudziądzu
1934 - dyplom - VIII Międzynarodowy Salon Fotografii w Polsce w Poznaniu
1935 - medal - XI Międzynarodowy Salon Fotografii w Madrycie w Hiszpanii
1935 - dyplom - Międzynarodowa Wystawa Fotografii w Szeged na Węgrzech
1936 - medal - V Południowoafrykański Salon Fotografii w Johannesburgu
1938 - dyplom - Międzynarodowa Wystawa Fotografii w Szeged na Węgrzech
1950 - wystawa indywidualna w Końskich

Jedna z fotografii dziadka przedstawiająca kapliczkę

Dziadek ponad wszystko uwielbiał fotografować Żydów koneckich
 
 
 A poniżej mój dziadek Antoni- autoportret


Jeśli kogoś zainteresuje postać mojego dziadka to TU jest o nim artykuł. Ktoś wnikliwie czytający powie, że przecież mogę uczyć się od mojego taty - niestety tata też zmarł, jak byłam na I roku studiów (wtedy z resztą nie myślałam o wnikaniu w zagadnienia fotograficzne). Zostaje więc mi samodzielne zdobywanie wiedzy na temat fotografii - na szczęście jest wiele ciekawych stron dotyczących robienia zdjęć. Więc ta droga poznawania mojego drugiego ja stoi otworem :)

A to moja próba z dzisiejszego ranka zmierzenia się z tym co w duszy śpiewa - zdjęcia już po obróbce w programie robione aparatem Nikon Coolpix L120 - te osoby, które znają się na sprzęcie wiedzą, że to nie żadne cuda ;) i takie coś uzyskałam z mojego Nikusia :)











 Pewnie każda osoba zajmująca się fotografią profesjonalnie będzie widzieć ile jeszcze niedociągnięć jest w moich zdjęciach, ale i tak cieszę się z nich jak małe dziecko, gdy dostanie wymarzoną zabawkę. Wiem, że przede mną jeszcze dużo nauki i dużo zdjęć do zrobienia, aby osiągnąć zamierzony efekt pokazania tego co mnie zachwyca w moim otoczeniu. Ale dzisiejszy poranek był taki mój - cisza, spokój, słońce......... oby więcej takich cudnych poranków.

To nie jedyna moja ścieżka, gdzie ostatnimi miesiącami błądzą moje myśli i rozważania, ale na dziś wystarczy moich wędrówek w głąb mojej duszy.

Pozdrawiam Was serdecznie Sylwia

20 komentarzy:

  1. Jak dla mnie zdjęcia cudne, ponoć praktyka czyni mistrza ale u Ciebie to też trochę dar rodzinny:) pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Aniu za przemiłe słowa <3 tak praktyka i wiele wykonanych zdjęć jednych lepszych innych gorszych .... pozdrawiam ciepło

      Usuń
  2. No to chyba sprawka genów, bo zdjęcia zachwycające;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko <3 dziękuję ci ślicznie

      Usuń
  3. Kapitalne zdjęcia. Z pewnością masz smykałkę do fotografii. W mojej rodzinie brat pasjonował się fotografowaniem. Samodzielnie też wywoływał zdjęcia. Wiele godzin przesiedziałam z nim w zaciemnionej łazience płucząc naświetlone zdjęcia w kolejnych odczynnikach. Tak było do czasu pojawienia się maszyn do wywoływania zdjęć i aparatów cyfrowych. Wiele lat minęło, a u brata powiększalnik ciągle leży i czasem słyszę, że ma ochotę pobawić się znów w samodzielne ich wywoływanie. Pamiętam uczucie, gdy na białym papierze pojawiał się obraz. Czułam się niemal jak artysta :) Fascynujące zajęcie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ci pięknie :) a starszy brat super :D zawsze można się uśmiechnąć do niego żeby zrobił ładne zdjęcia :) lub podpowiedział jak robić :) pozdrawiam ciepło

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia, oczywiście Twojego dziadka i Twoje. Zamiłowanie do piękna, jak widzę, jest dziedziczne :) Rozwijaj swoją pasję, kibicuję Ci i czekam na rezultaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ci pięknie :) musze tylko wygospodarować jakiś czas na ten rozwój :) oby się udało

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia. Udało Ci się wspaniale uchwycić kropelki wody i szron, a nie jest to łatwe. Ja mogę tylko podziwiać czyjeś prace, bo nie ciągnie mnie do zgłębiania tajników fotografowania, a sądząc po zdjęciach jakie zamieszczam, daleko, oj daleko mi do doskonałości.
    Jesteś artystką w tym temacie, to rodzinne, jak widać. Rozwijaj się w tym dalej, powodzenia życzę i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Danusiu, dziękuję pięknie za miłe słowa - jeszcze daleka droga do osiągnięcia poziomu odpowiedniego w zdjęciach ale wszędzie jest tak samo ćwicząc osiąga się wiele :) pozdrawiam

      Usuń
  6. Wczoraj było tak ślicznie. Też złapałam aparat, bo bałam się, że to wszystko zaraz zniknie.
    Moje wędrowanie, prowadzi do tego, że im prościej tym lepiej.
    Za odsłanianie siebie - ściskam, Sylwio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ci Aniu <3 i wiesz w sumie masz rację im prościej tym lepiej bo ozdobniki utrudniają tyko odbiór rzeczywistości :) pozdrawiam ciepło

      Usuń
  7. Zdjęcia są boskie i podobają mi się wszystkie :) cieszę się, że złapałaś tego bakcyla i że ciut się do tego przyczyniłam :) masz oko i to chyba "przyszło" Ci w genach :) świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina :) tak dzięki tobie i temu co pokazujesz na blogu zaczęłam myśleć o fotografii - wiadomo że od myślenia do robienia pięknych zdjęć daleka droga ale pierwszy krok zrobiony :)

      Usuń
  8. WOW! Jestem zachwycona! Wspaniałe zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  9. a wiesz Sylwio ...te 1.zdjęcie przeniosło mnie w czasie...w takiej chatce mieszkali moi dziadkowie:)).....a pamiętam jak jeździliśmy do nich...to dziadek nas odbierał wozem końskim w takim maleńkim miasteczku Żarnów...jakie tam były piękne stare chacinki żydowskie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qrko czy ty piszesz o tym Żarnowie koło Końskich

      Usuń
  10. Sylwia, ty masz "oko fotografa" jak to nazwałaś, przekazane w genach, wyssane z mlekiem i w ogóle. Zdjęcia są śliczne. Twój Nikuś, to całkiem przyzwoity aparat. Może nie jest z najwyższej półki, ale zobacz jaki ładny efekt bokeh możesz nim uzyskać :)). Podążaj więc kochana tą ścieżką, bo daleko nią zajdziesz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu serdecznie za tak miłe słowa

      Usuń

Miło mi, że zechciałaś/eś zajrzeć do mnie i zostawić po sobie ślad - to dla mnie niezmiernie ważne.